Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 239 178 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Tenis wielki i mały

środa, 27 czerwca 2007 16:18

Wielki tenis to pytanie do rymu: Czy skończy się era Federera?

Czy Agnieszka Radwańska wypadnie lepiej na trawie Wimbledonu niż na mączce Roland Garros? Mały tenis to spotkanie aktorów: Warszawa – Kraków, już ósme w historii. Z powodu wycięcia łękotki nie mogłem wziąć udziału, ale kibicowałem. To bardzo sympatyczna, coroczna impreza, zazwyczaj goście wygrywają z gospodarzami, więc gościnność jest wielka. Nie inaczej było tym razem. Kraków wygrał 7:6 (mimo, że Warszawa prowadziła już 5:2). Nie o wynik tu chodzi, mimo że warto przypomnieć, iż stan dotychczasowych pojedynków wynosi 4:4. Coraz więcej tenisistów ucieka do golfa, ale turniejów tenisowych przybywa. Autorzy ci mają już swoje mistrzostwa na kortach odkrytych. Imieniny czy urodziny spędzane na korcie, to zdarza się coraz częściej. Niedawno tak świętował swoje 60-lecie Karol Strasburger. Ja najbardziej lubię spotkania pracownicy Radia i Telewizji kontra artyści. Może dlatego, że mógłbym grać po każdej ze stron, ale zdecydowałem się i jestem grającym selekcjonerem drużyny artystów. Artystów, bo obok Jana Englerta, Roberta Rozmusa, Karola Strasburgera, czy Tomasza Stockingera, występują np.Urszula Dudziak, czy Stan Borys.

Gramy dwa sety (od stanu 2:2). W wypadku remisu w setach, o wygranej decyduje klasyczny tie-break. Gramy single kobiet i mężczyzn, deble a nawet miksta. Wszystko jest jasne i klarowne. Publiczne Radio i Telewizja znajdują się w Warszawie, na Mokotowie, tam też jest klub Tie-break, gdzie rozgrywamy mecze, również na Mokotowie jest szkoła dla dzieci niepełnosprawnych, na konto której wpłacamy „startowe”. Zawsze jest jakaś atrakcja. Albo pokazówka Magdy Grzybowskiej z najlepszym juniorem ze szkoły Tie- breaku (Magda wygrała zdecydowanie), albo darmowe porady trenerów dla początkujących amatorów tenisa, czy ostatnio pokaz gry w tenisa dawnymi rakietami i w strojach z początku wieku. Panie były ubrane w suknie maxi, zaś panowie w długie spodnie. Bawimy się dobrze, może dlatego, że nikt nam tego nie każe robić.   
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

DO DIABLO!

piątek, 01 czerwca 2007 12:10

Jadą Anglicy, Amerykanie,

każdy we własnym Fordzie.

Będą się patrzyć, jak dwaj frajerzy.

Będą się lali po mordzie!

 

 

 Jako szczyl słyszałem tę piosenkę, a dalsze zwrotki mówiły o tym, jak wielki Joe Louis pokonał Niemca Maxa Schmellinga. Skojarzenie pojawiło się w związku z walką Krzysztofa „Diablo” Włodarczyka z Amerykaninem Stevem Cunninghamem. Napisałem walka, ale powinienem napisać bijatyka. Z boksem spotkanie (mimo, że o tytuł mistrza świata wagi junior ciężkiej federacji IBF) niewiele miało wspólnego. „Szlachetna szermierka na pięści” – tak się kiedyś pisało w latach świetności polskiego boksu (Drogosz, Chychła, Pietrzykowski, Kulej, Grudzień, Kasprzyk, Walasek, Pażdzior i wielu innych) pod wodzą wielkiego trenera Feliksa „Papy” Stamma. Mimo, że wtedy boks zawodowy był w Polsce zakazany, to jestem pewien, że wielu polskich amatorów nieźle by namieszało na zawodowych ringach. Na przykład taki Pietrzykowski, który stoczył wyrównaną walkę z Cassiusem Clayem, czyli późniejszym Muhammadem Ali i znokautował Węgra Lazlo Pappa, który przeszedł na zawodowstwo (na Węgrzech było to możliwe, w PRL-u – nigdy) i został wielokrotnym mistrzem Europy. Włodarczyk nie miał żadnego pomysłu na walkę, poza pchaniem się do przodu i liczeniem na cud, że Amerykanin da się trafić. Nie dał się. Do diablo z takim boksem. Zwłaszcza, że w trakcie gali bokserskiej pojawił się, po wyjściu z więzienia Bogusław Bagsik., „twórca”, wraz z Gąsiorowskim, słynnego oscylatora, dzięki któremu orżnął polskie banki na setki milionów złotych. Boks idealnie nadaje się do przekrętów i zapewne stąd zainteresowanie Bagsika. Żeby nie było wątpliwości, były przestępca został przedstawicielem Dona Kinga na Polskę. Don King, w którym tylko fryzura „na Einsteina” mi się podoba, to chyba największy „przekręcacz” w historii boksu. W jego stajni był Gołota. Realizując w USA Szczęśliwego Nowego Jorku, wspólnie z polską i amerykańską ekipą oglądaliśmy walkę Gołoty. Kolejną przegraną, po kompromitujących faulach i ciosach poniżej pasa. Komentator w telewizji HBO mówił: „On się tak nauczył w Warszawie, to w Polsce nauczyli go walczyć nieczysto i faulować”. Otóż, nieprawda, to Don King narzucał Gołocie różne strategie, pod jednym wszakże warunkiem: za każdym razem werdykt był niespodzianką. I oto chodzi, żeby w zakładach totalizatora sportowego zarobić jak najwięcej. Pamiętajcie! Na świecie Don King, w Polsce Bagsik będą tak ustawiali walki, żeby wygrać jak największe pieniądze. A gdzie tu miejsce na sport? Na sport, drodzy internauci Wirtualnej Polski, nie ma miejsca!
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

niedziela, 23 kwietnia 2017

Licznik odwiedzin:  164 785  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

O moim bloogu

JANUSZ ZAORSKI reżyser, scenarzysta, aktor i...KIBIC

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 164785

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl