Bloog Wirtualna Polska
Są 1 259 902 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Dożynki 2012 odcinek nr 2

wtorek, 28 sierpnia 2007 11:54

Główną koncepcją, odbywającego się permanentnie na Stadionie 10-lecia show, jest spleciona (jak w warkocz) ideologia, przewijająca się w różnych dziedzinach życia. Przede wszystkim, ówczesna polityka, ale również sport, wielkie widowiska ludowe, kulturalne, religijne, „cuzamen do kupen” powodują tę specyficzną mieszankę komuny, dostrzeganą już tylko w Korei Płn., czy na Kubie. A więc, zaczynamy: Jest rok 1955. W Warszawie odbywa się Festiwal Młodzieży Świata: V Festiwal Młodzieży i Studentów. Na olbrzymich telebimach (plazmach) przypominamy euforię młodzieży miast i wsi całego świata. Na czarno-białych zdjęciach kolorowy tłum tańczy pod Pałacem Kultury i Nauki, na Placu Konstytucji i oczywiście na Stadionie 10-lecia, gdzie autentyczni tancerze wykonują ludowe tańce z całego świata. Towarzysz Bolesław Bierut (w tej roli sobowtór ucharakteryzowany na przywódcę PZPR) skanduje słowo: „pokój” (mir, peace, itd.) we wszystkich znanych powszechnie językach świata. Bierut całuje podany mu wielki bochen chleba i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki mamy dożynki, święto plonów. To nic, że delegacje z NRD i NRF odgradzają się murem z cegły, na pamiątkę zbudowanego 13 sierpnia 1961 roku muru berlińskiego. To nic, że wschodnio-niemieccy przygranicznicy strzelają gęsto do uciekających na zachód. Kolarze z NRD (bo na naszych oczach zaczyna się „Wyścig pokoju”) biorą na ramę rannych uciekinierów i razem skandują : „pokój, pokój!!!”. Podniosłej chwili nie zakłócają niemiłe incydenty, bijatyki między kolarzami, Stanisławem Królakiem a Czechem Rużiczką. Efektowna bójka na pompki rowerowe ustępuje, gdyż na kolarzy czeka niespodziewana przygoda. Wredni imperialiści z zachodnich krajów (Francja, NRF, Anglia) sypią pinezki, aby nasi (Rosjanie, NRD-owcy, Czechosłowacy i Polacy) nie odnieśli zwycięstwa. Ale udaje się, towarzysz Władysław Gomułka gratuluje drużynie NRD, która na trasie ostatniego etapu (Łódź – Warszawa), w maju 1957 roku pokonała sromotnie Polaków. Polscy kibice gwiżdżą, cóż za brak wychowania! Natychmiast odzywają się megafony, rozmieszczone na koronie Stadionu 10-lecia. Płynie sygnał „Wyścigu pokoju”, przechodzący płynnie w pieśń radziecką: „Pust wsiegda budiet słonce!”. Na bieżni kolarzy zmieniają żużlowcy, jeden z nich, polski mistrz Europy Szwendrowski powoduje wypadek, ale unika kary – widzowie śledzą, jak przeniesiony z warszawskiego więzienia do Tuły, trenuje późniejszych czołowych żużlowców świata, radzieckich zawodników: Plechanowa i Samorodowa. Pora na Memoriał Janusza Kusocińskiego. W skoku wzwyż, Rumunka, Jolanta Balaš, bije rekord świata. Niestety, kontrola medyczna wykrywa, że Jolanta jest mężczyzną. Pojawia się „geniusz Karpat”, szef rumuńskiej partii komunistycznej - Causcescu, który na oczach widzów „wciela” Jolantę Balaš do wojska. Rekrut Balaš odmawia interwencji na Czechosłowację, ale siły sprzymierzonych Paktu Warszawskiego (spadochroniarze skaczą na murawę) wkraczają w 1968 roku do Prahy. Sztuczne ognie układają się w napis: Mup (czytaj po rosyjsku : mir, czyli pokój).

                                    Ustrój nie odpowiada.

Kuryna opada!          

cd. za tydzień.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Dożynki 2012 – scenariusz

poniedziałek, 20 sierpnia 2007 11:26

W związku z brakiem szans na powstanie narodowego stadionu na Euro 2012 w Warszawie, namawiam gorąco wszystkich decydentów, aby uroczystość otwarcia Mistrzostw Europy odbyła się na Stadionie Dziesięciolecia. W ten sposób Warszawa zostałaby uhonorowana za absolutny rekord w konkurencji stolic europejskich. Jedyna od Portugalii po Ural stolica, która nie ma ani hali, ani stadionu, mieszczącego się w standardach europejskich. Podobno nie można na czas wywieźć gruzu z trybun (bo choćby przyszło tysiąc atletów i każdy zjadłyby tysiąc kotletów i każdy nie wiem, jak się wytężał, to nie udźwigną, taki to ciężar!) Zgłaszam moją skromną osobę jako scenarzystę i reżysera widowiska, które na początku czerwca 2012 roku byłoby do pokazania w całej piłkarskiej Unii Europejskiej.

Ponieważ Stadion Dziesięciolecia, jak dowiedzieliśmy się niedawno, nie może zostać rozebrany, proponuję więc zamienić go w muzeum PRL-u, a nawet szerzej, historii tzw. demoludów (krajów demokracji ludowej), a może wręcz światowego komunizmu od 1955 r. aż po teraźniejszość. W programie otwarcia, który sprzedawaliby (oczywiście za euro) handlarze na koronie stadionu, byłby zawarty żart z połowy lat sześćdziesiątych. W samolocie lecą: pierwszy sekretarz Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, Breżniew, oraz jego odpowiednicy, na Węgrzech – Kadar, w Rumunii – Causescu, w NRD – Ulbricht, w Polsce – Gomułka. Nagle silniki w samolocie psują się. Następuje katastrofa, w której giną wszyscy pasażerowie. Pytanie: który kraj poniósł największą stratę? Bułgaria, bo w samolocie nie było… Pierwszego Sekretarza Żiwkowa.

Obok, na innej stronie programu, obok zdjęć przywódców partyjnych, namiętnie całujących się w usta, kolejny żarcik-zagadka. Dlaczego za PRL-u żaden polski lekarz nie dostał orderu Lenina? Odpowiedź: bo żaden nie potrafił przeszczepić Polakom komunizmu z dupy do głowy. Nad stadionem krążą balony z napisem „pokój i mir”. Zaczyna się wyścig pokoju. Pierwsze ruszają czołgi… Ciąg dalszy wkrótce…
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Święto polskiego tenisa

środa, 08 sierpnia 2007 11:21

Jak zwykle na przełomie lipca i sierpnia pojechałem „do wód”, jak się drzewiej mówiło, czyli do Sopotu na międzynarodowy turniej tenisowy. Emocji było co niemiara. W Sztokholmie grała Agnieszka Radwańska, więc widzowie oglądający finał debla (Frystenberg, Matkowski – Garcia, Prieto) byli informowani o przebiegu meczu Agnieszki z Pironkową na bieżąco. Kontemplację meczu oraz najpiękniejszego ziemnego kortu Europy (w widownię wkomponowane są drzewa: pięć pięknych buków i pięć jeszcze piękniejszych brzóz) zakłócal kibic siedzący przede mną. Miłośnik tenisa okazał się wielbicielem gry Marcina Matkowskiego. W euforii krzyczał: Teatr jednego aktora! Wielki Matka! (chyba jeśli już to, Wielka Matka. Przybite, przyplute, na matkę nie idzie! Matka jest tylko jedna!).

Po każdym udanym zagraniu Matkowskiego, kibic z triumfującą miną obracał się wokół, oznajmiając z satysfakcją: A nie mówiłem? Po dwudziestym razie zaczęło mnie to nawet śmieszyć, niestety w tym momencie mecz się skończył. Na wszelki wypadek na finał Robredo – Acasusco przesiadłem się na inne miejsce. Publiczność w nadkomplecie najbardziej oklaskiwała wspaniałe wieści ze Sztokholmu, gdzie w finale turnieju WTA Agnieszka Radwańska „demolowała” Rosjankę Duszewinę. Nareszcie Polka wygrała turniej. Tenis w stereo (Sztokholm i Sopot jednocześnie) przypomniał mi o mojej pierwszej wizycie sprzed prawie półwiecza na drewnianych jeszcze wówczas kortach sopockiego klubu tenisowego. Pojechałem wtedy „do wód” z babcią i korzystając z okazji, obejrzałem finał międzynarodowych Mistrzostw Polski, w którym po zaciętej, pięciosetowej walce, Skonecki uległ Czechowi Javorskiemu. Chwała mojej babci Mili, że zaprowadziła mnie na korty, dziękuję Tadeuszowi, mojemu ojcu, że kupił mi rakietę tenisową i zacząłem uprawiać ten najpiękniejszy, indywidualny sport na świecie. Za rok w sopockim parku, między plażą a dotychczasowymi kortami, stanie nowy obiekt: kort centralny na pięć tysięcy miejsc (dotychczasowy ma 2200). Mam nadzieję, że z wnuczką Marysią pojadę „do wód” i zaprowadzę ją na turniej tenisowy.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

sobota, 22 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  166 871  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

O moim bloogu

JANUSZ ZAORSKI reżyser, scenarzysta, aktor i...KIBIC

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 166871

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl